A co mi teraz pozostaje?

Jeśli masz problem, napisz tutaj, postaramy się pomóc

A co mi teraz pozostaje?

Postprzez majarka » 2008-10-11, 20:30

Przed laty zamieszkalismy na niecałych 24m. Mielismy za 6 m-cy otrzymac wieksze mieszkanie. Minał rok i potem kolejne lata, a my nadal tu wegetujemy. Prosiłam meza abyśmy się stad wyoriwadzili bo jak mozna tu żyć i wychowywać dzieci. a co z nami jako z dwojgiem ludzi? wowczas odpowiedzial Gdzie? a na temat na: A co ma być?
Przez lata usiłowałam zmienić nasze życie to usłyszałam Może kiedyś za jakiś czas.
Ostatnio usłyszałam że sama mogłam poszukać.
Owszem chciałam odejść gdy dzieci były jeszcze małe. Padły wówczas słowa "Bez dzieci możesz jechać". Zostałam z obawy ze strace dzieci.Czułam się coraz gorzej, mowiłam że się tu dusze. Z mężem nigdzie razem niebyliśmy (nie licząc czasów narzeczeństwa i początku małżeństwa). Nie mieliśmy czasu dla siebie. Może to ja miałam inne wyobrażenia na temat życia. Chciałam być tylko szczęśliwa i spędzać jak najwięcej czasu z tą drugą osobą. A co mi teraz pozostaje???
majarka
 
Posty: 3
Dołączył(a): 2008-10-11, 18:07

Postprzez Latos » 2008-10-17, 21:01

Mąż został przygnieciony w nagły sposób odpowiedzialnością za wszystko co się wydarzyło i prawdopodobnie nie potrafił unieść tego wszystkiego..Wydawało mu się, ze tylko on się tym przejmuje i wszystko jest na jego głowie. Niektórzy mężczyźnie niestety nie radzą sobie w trudnych sytuacjach i probują zrzucić winę na kogoś innego..
Niestety kłótnie o to, kto powinien wtedy szukać czegoś innego nic już chyba nie wskurają. Jedynym sposobem wydaje się tu być tylko szczera rozmowa i twarde plany na przyszłość. Ustalenie od razu kto jest za co odpowiedzialny..Skoro Ty zajmujesz się dziećmi, to mąż powinien pomyślec w jakich warunkach one będą się wychowywać, a nie zrzucać po fakcie winę na Ciebie, za to, ze nie poszukałaś "wtedy" innego mieszkania..
Walcz o swoje szczęście!!!
Latos
 
Posty: 78
Dołączył(a): 2005-12-15, 17:31
Lokalizacja: Wroclaw

Postprzez majarka » 2008-10-18, 20:35

a o jakie szczescie mam walczyc??
majarka
 
Posty: 3
Dołączył(a): 2008-10-11, 18:07

Postprzez majarka » 2008-10-18, 20:56

przez lata walczylam a czy 20 lat to mało nie mam juz na to sil . To nie była miłość yłam potrzebn do zajec domowych mozna czekac 5 lat co najwyzej ale nie tyle
majarka
 
Posty: 3
Dołączył(a): 2008-10-11, 18:07


Powrót do Pomoc dla użytkowników

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron